Wczoraj byliśmy na wizycie kontrolnej u mojego doktorka :) Dosłownie byliśmy - ja, Małż, Kuba no i Antoś i wszyscy w gabinecie się zmieściliśmy :) Wszystko ok - połóg uważam za odbyty i skończony choć dostałam jakiś krem na blizny, co by szybciej i ładniej się zrosło szycie. Była to pierwsza podróż Antosia do Łodzi i dla nas prawdziwe wydarzenie - przynajmniej ja przeżywałam - cała torba pieluch, ciuszków, kremów, chusteczek takich na wszelki wypadek jechała z nami :) A sam Antoś zasnął tuż przed wyjściem z domu w momencie włożenia go do fotelika zaś obudził się po powrocie do domu, bo głód spać dłużej nie pozwolił :)
A oto niezbite dowody:
Dziś organizujemy wagę, żeby naszego małego skontrolować, a za tydzień szczepienia.
No i najważniejsze - Antoś skończył dziś 6 tygodni :) Wydłużyły się już pory czuwania i zabawy. Rankiem zawsze ma dobry humorek i zaczął się już uśmiechać - najczęściej do brata i do mnie. Uwielbia też kąpiele z tatą - bardzo uważnie się mu przygląda i w ogóle wszystko i wszystkich ogląda. Jest cudowny, nie mogę się na niego napatrzeć, wieczorem zamiast spać kładę się obok i gapię na Tosia, jak wariatka. Tak ja jestem taka matka wariatka - i dobrze mi z tym ;)
środa, 18 stycznia 2012
sobota, 14 stycznia 2012
do szopy, hej pasterze!
Trochę po czasie, ale znalazłam fotki niedawnej wyprawy mamy i syna starszego do naszej pobliskiej szopki stojącej przed kościołem. W tym roku parafianie postawili ogromną szopkę, którą "zwiedzaliśmy" najpierw dookoła, potem w środku - wrażenia bardzo przyjemne, cudny zapach sianka, ładnie oświetlone - w spokoju można było sobie podumać i przywitać maleńkie Dzieciątko. Zwierzątek było w brud i czasem miałam wrażenie, że to one bardziej oglądają nas niż my je:
Ciekawska gęś, z którą próbował zapoznać się synu:
Pan Osioł dość znudzony kładł się już do snu:
Gołąbki trochę zmarzły:
Jeden samotny szeregowiec:
Pani krówka prawdziwie mnie urzekła, była wprost przepiękna:
Lama zaś urzekała odwiedzających swym spojrzeniem:
Zaś kozy miały wszystkich w d...:
Święta rodzina otoczona zwierzętami:
No i na deser Pan Królik, nie wiem, co dali mu do sianka, ale był zdecydowanie bardziej wyluzowany od pozostałych Panów Królików i razem z synem zapałaliśmy do niego nieodwzajemnioną miłością (od razu widać to olewcze spojrzenie):
tymczasem Tosiek spał pod czujnym okiem babci:
Pozdrawiamy
Ps. jutro jedziemy oglądać nasz domek - już nie mogę się doczekać :)
Ciekawska gęś, z którą próbował zapoznać się synu:
Pan Osioł dość znudzony kładł się już do snu:
Gołąbki trochę zmarzły:
Jeden samotny szeregowiec:
Pani krówka prawdziwie mnie urzekła, była wprost przepiękna:
Lama zaś urzekała odwiedzających swym spojrzeniem:
Zaś kozy miały wszystkich w d...:
Święta rodzina otoczona zwierzętami:
No i na deser Pan Królik, nie wiem, co dali mu do sianka, ale był zdecydowanie bardziej wyluzowany od pozostałych Panów Królików i razem z synem zapałaliśmy do niego nieodwzajemnioną miłością (od razu widać to olewcze spojrzenie):
tymczasem Tosiek spał pod czujnym okiem babci:
Pozdrawiamy
Ps. jutro jedziemy oglądać nasz domek - już nie mogę się doczekać :)
piątek, 13 stycznia 2012
oby do wiosny
Jako Polka stereotypowa ponarzekać muszę - chcę wiosny! Chcę już zamieszkać w naszym domku! Chcę sprzątać u siebie i ten porządek szanować! Jak wytrzymać? Dzięki dwójce dzieci cudnym moim chłopakom, którzy czas maminy organizują, co do minutki, od raneczka po północ, a nawet w nocy :) Dzięki nim czas płynie szybko i wiosna dla mnie już tuż, tuż - no wielkimi krokami się zbliża. Domek pomalutku się wykańcza i mam nadzieję, że on się wykończy przed nami ;)
Na piętrze już wszystko gotowe, brakuje tylko łazienki, a dół, cóż, salon czeka na podłogę, kuchnia na meble, a ja na cegłę do korytarza, bo zabrakło. Czekam, czekam, a cegły ani widu, ani słychu - czy oni zamek jakiś rozbierając, czy co? Gniezno od łodzi nie jest aż tak daleko więc gdzie podziała się ta nasza cegła? A najgorsze, że nie mam jak jechać do domku i efektów na żywo zobaczyć nie mogę :(
Mąż tłumaczy, fotki pstryka, rodzina ogląda - tapety, ściany, a ja czekam na ładniejszą pogodę, co by ssaka Antosia capnąć i do domku jechać. Na razie pochwalę się sypialnią: brak mebli, oświetlenia i białych listew przpodłogowych:
No i niedokończony barek z cegły (już skończony, ale brak zdjęć):
A co na to Antoś? A Antoś na to:
Na piętrze już wszystko gotowe, brakuje tylko łazienki, a dół, cóż, salon czeka na podłogę, kuchnia na meble, a ja na cegłę do korytarza, bo zabrakło. Czekam, czekam, a cegły ani widu, ani słychu - czy oni zamek jakiś rozbierając, czy co? Gniezno od łodzi nie jest aż tak daleko więc gdzie podziała się ta nasza cegła? A najgorsze, że nie mam jak jechać do domku i efektów na żywo zobaczyć nie mogę :(
Mąż tłumaczy, fotki pstryka, rodzina ogląda - tapety, ściany, a ja czekam na ładniejszą pogodę, co by ssaka Antosia capnąć i do domku jechać. Na razie pochwalę się sypialnią: brak mebli, oświetlenia i białych listew przpodłogowych:
No i niedokończony barek z cegły (już skończony, ale brak zdjęć):
A co na to Antoś? A Antoś na to:
poniedziałek, 9 stycznia 2012
Czas zapobiegać!
No właśnie najwyższy czas zrobić co się da, by dziecię od dziecia się nie zaraziło. Starszy syn zdrów (odpukać), jak rybka, ale dzieciaki z klasy chorują na potęgę. W związku z tym postanowiłam, jak najszybciej synusia wzmocnić i mogę wam polecić dla dzieciaczków syropek:
Codziennie 10 ml i byle do wiosny, tej słonecznej, cieplutkiej, majowej zieleni i zapachu konwalii no i przyjemnych wózeczkowych spacerków. Ach, ale się rozmarzyłam.
A na razie w dobry nastrój wprawiam się ciepłym żurkiem i patrzeniem na stopki, nie byle jakie zresztą stopki ;)
Codziennie 10 ml i byle do wiosny, tej słonecznej, cieplutkiej, majowej zieleni i zapachu konwalii no i przyjemnych wózeczkowych spacerków. Ach, ale się rozmarzyłam.
A na razie w dobry nastrój wprawiam się ciepłym żurkiem i patrzeniem na stopki, nie byle jakie zresztą stopki ;)
niedziela, 8 stycznia 2012
1 miesiąc Antosia
Wczoraj minął pierwszy miesiąc życia Antosia. Nie wiem, gdzie podział się ten czas - dla mnie to jak jeden dzień. Nie wiem, jak mogło go z nami wcześniej nie być. Dopiero teraz nasza rodzina jest pełna. Wszyscy wciąż nie możemy nacieszyć się Naszym Małym Szczęściem, dla nas jest najcudniejszy!
Rytm dnia jest stały, prawie niezmienny, dla mnie nawet monotonny. Ale dla małego idealny. Rano zabawa, spanko, zabawa, spacer, spanko od 14.00 do 17.00, pobudka, 18.00 kąpiel, zabawa, spanko, od 22.00 do 24.00 krzykanko i płakanko brzuszkowe no i całonocne spanko do około 8.00 - czasem 10.00.
Z nowości to:
Pierwszy spacer zaliczony - 01.01.2011 r.
Używamy już pieluszek Huggies 2
No i mamy pewne problemy, które spędzają mamie sen z powiek - mały nie puszcza bączków i ma problemy z wypróżnieniem - nim mu się uda coś zrobić to z godzinę przechodzi męki, płacze, stęka, pręży nóżki. Bierzemy Espumisan po 2 krople na dzień, ale poprawa jest niewielka. Dostaje też Latopic dzięki któremu zaczął w ogóle się wypróżniać. Może macie doświadczenie w tej kwestii? Wieczorem jest najgorzej - przed snem płacze po 2 godzinki. To cośś jak kolka, tylko taka mniejsza...
Mam jeszcze pytanie - na jak długo i jak często kładłyście swoje maluszki na brzuszku? Jeśli pamiętacie to napiszcie. Z góry dziękuję!
Tu Antoś z tatusiem:
no i ulubione zajęcie Antosia (prócz ssania cycusia oczywiście) - patrzenie na ukochanego słonika:
Rytm dnia jest stały, prawie niezmienny, dla mnie nawet monotonny. Ale dla małego idealny. Rano zabawa, spanko, zabawa, spacer, spanko od 14.00 do 17.00, pobudka, 18.00 kąpiel, zabawa, spanko, od 22.00 do 24.00 krzykanko i płakanko brzuszkowe no i całonocne spanko do około 8.00 - czasem 10.00.
Z nowości to:
Pierwszy spacer zaliczony - 01.01.2011 r.
Używamy już pieluszek Huggies 2
No i mamy pewne problemy, które spędzają mamie sen z powiek - mały nie puszcza bączków i ma problemy z wypróżnieniem - nim mu się uda coś zrobić to z godzinę przechodzi męki, płacze, stęka, pręży nóżki. Bierzemy Espumisan po 2 krople na dzień, ale poprawa jest niewielka. Dostaje też Latopic dzięki któremu zaczął w ogóle się wypróżniać. Może macie doświadczenie w tej kwestii? Wieczorem jest najgorzej - przed snem płacze po 2 godzinki. To cośś jak kolka, tylko taka mniejsza...
Mam jeszcze pytanie - na jak długo i jak często kładłyście swoje maluszki na brzuszku? Jeśli pamiętacie to napiszcie. Z góry dziękuję!
Tu Antoś z tatusiem:
no i ulubione zajęcie Antosia (prócz ssania cycusia oczywiście) - patrzenie na ukochanego słonika:
Subskrybuj:
Posty (Atom)


