sobota, 2 marca 2013

O tym, jak to Fionka stała się Shrekiem

Mamy sobie kotkę. Zresztą już się nią na blogu chwaliliśmy i zdjęcia jej cykaliśmy. A, że wiosna tuż, tuż to postanowiliśmy naszą 8 miesięczną Fionkę wysterylizować, co by problemu nie było - no taki nasz ludzki obowiązek. Zabrałam dzieciaki do samochodu, pudełko z kocem, kocicę po długich walkach i przekomarzaniu też przekonaliśmy, by wsiadła i heja - do lecznicy na umówiony zabieg. Fionka została, a my jazda na zakupy sobotnie. Po 15 min. telefon, że możemy Fionkę zabrać, że już po wszystkim. "Coś szybko" - myślę sobie, ale co tam, biegiem z zakupami do auta, Antek w fotelik, zakupy, na siedzenie i jedziemy. Wchodzę sobie do lecznicy ,a tam śmiech - i słyszę, że jak poseł płeć zmienił, to niby czemu kot miałby być gorszy? Oczy wybałuszam zdziwione i śmiechu pohamować do teraz nie mogę, bo co się okazało? No oczywiście - nasza Fionka to.....Fionek! - kocurzysko pełną gębą, teraz już kocur kastrat! Cóż, zawsze miałam psy, a tam to jakoś bardziej widać i nic więcej na wytłumaczenie nie mam.
A co z imieniem? - Fiona, Fionek, a może Shrek?


2 komentarze:

  1. Heheheh,jak mogliście nie zauważyć klejnotów ? ;P
    Fionek-brzmi nieźle ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Fionek zdecydowanie :) Niech mu chociaż imię pozostanie na pamiątkę po tej kobiecej przygodzie... a skoro go wykastrowaliście, to raczej będzie jego ostatnia kobieca przygoda... ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz, pozdrawiam :)