Zaczęliśmy z Antosiem ostatni, trzeci trymestr, dlatego to najwyższa pora, by trochę się pomierzyć i zweryfikować ostatnie dane :)
Domek Tosia =
- talia (tu chyba powinna być kiedyś) - 92, czyli +18 cm
- pas w miejscu pępka - 107, czyli + 33 cm
- waga - pomijam milczeniem, albo nie - przyznaję się +20 kg (a zostały jeszcze 2 mc)
Chyba dobrnę do 30 kg. Ciekawe ile czasu będę chudła. Wiem, że nie trzymam się tabelek, w pierwszej ciąży przytyłam 24 kg. Wiem, że cały czas przynudzam z tą wagą, ale zawsze dbałam o linię i miałam pewne problemy z wahaniami wagi, dlatego teraz tak przeżywam to moje tycie. Poza tym nie stać mnie na osobistego trenera i pewnie tak szybko nie wbiję się w moje stare ciuchy ;) To by było na tyle w kwestii wagi.
A teraz przyjemności, czyli Antosiowe mokasynki na wiosnę, normalnie pięknotki takie, że nie wiem co:
Ostatnio trochę dosypiam w dzień, bo noce to istny koszmar. No i w trakcie takiej drzemki przyśniło mi się coś, co zaraz musiałam zrobić. Koniecznie! To były racuszki - placuszki z jabłuszkiem. Miałam taką ochotę, że pobiegłam szybko do sklepu po składniki. I uwierzcie mi - naprawdę biegłam. Synuś był szczęśliwy, bo sam zjadł dwa pełne talerze i jeszcze trzeci talerz na kolację.
Krótka fotorelacja:
Znalazłam na nie fajny przepis w internecie: 2,5 szklanki mąki, 1,5 szklanki mleka, ubite białko, żółtko, cynamon, cukier waniliowy - wszystko wymieszać. Jabłuszka obrać i pokroić w plasterki i te plasterki maczamy w cieście i na patelnie (taką prawie bez oleju). Smażyć na złoty kolor, posypać cukrem pudrem lub posmarować super słodką mieszanką (śmietanka, cukier puder, cynamon - wszystko wymieszać). Tą śmietankę mój synuś wylizywał z miseczki, tak mu smakowała. Polecam, placuszki pycha! I po zaspokojeniu takich żądzy, czy zachciewajki można nawet na deszcz wyjść z psem na spacer :)
Dodaję jeszcze fotki Antosiowego domku, a co, a że nikt nam nie robi musiałam cyknąć sama. Oto ja - samica morświnka we własnej osobie ;)
Życzę słonecznego dnia :)