Odebrałam dziś wczorajsze badania i ... nie chce mi się nawet o nich pisać :( Anemia jak była tak jest. Żelazo nic nie pomaga. Najgorzej wyszły badania ogólne moczu - tragedia -wszystko, co można mieć w moczu to ja to mam. Zastanawiam się nad świeżą krwią - płakać mi się chce. Zobaczę co powie mi lekarz - wizyta u niego w przyszłym tygodniu. Za to w normie mam glukozę.
A maluszek kopie na całego :) Uwielbiam go czuć, wtedy wiem, że jest wszystko w porządku. Zamówiłam mu body George - pakę 7 sztuk. Bardzo ładne, jak paczka przyjdzie to zaraz pstryknę fotkę. Przydadzą się pod pajacyki, bo mają krótki rękawek. Mam też na oku fajne bodziaki z długim rękawkiem i półśpioszki :)
Na pocieszenie pstryknęłam ostatnio fotki mojej kuchni - płytki na podłodze już leżą, teraz kładą się w korytarzu.
Tu widać całą kuchnię od strony salonu. Płytki to Paradyż Affron grafit mat. Są dość ciemne i mają ciekawą chropowatą fakturę:
Tu lepiej widać fakturę gresu. Są równiuśkie - fuga będzie miała 1 mm:
Na koniec pójdzie ciemno szara fuga, którą muszę zaimpregnować:
Na tym ujęciu widać mój wymarzony barek z cegły ręcznie formowanej odgradzający kuchnię od salonu (wciąż czeka na obłożenie cegłą):
A tu widok salonu i suszącej się cegły. Jest to moja wymarzona cegła ręcznie formowana, stara rozbiórkowa, zamawiana na allegro, przyjechała do nas z Gniezna.
Tu próba ułożenia murku z cegły - prócz barku obłożymy całą jedną ścianę w korytarzu, wnękę w salonie i obraz w przedpokoju:
A ja dziś prócz zamartwiania się krwią w moczu, podpatrzyłam przepis z bloga BE HAPPY i upiekłam półkruche ciasto ze śliwek węgierek. Niestety ja mam chyba za silny piekarnik i moja kruszonka zamiast złota jest czarna :(
Ale i tak spróbuję, jak tylko ostygnie :)